“Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany, obdarowany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością” Jan Paweł II

Bioenergoterapeutą jestem od ponad dwudziestu lat. Posiadam dyplom mistrza w zawodzie bioenergoterapii, wydany przez komisję państwową przy Izbie Rzemieślniczej w Łodzi, a także uprawnienia pedagogiczne dające możliwość prowadzenia działalności w zakresie instruktora zawodu bioenergoterapeuty.

Od 1997 r. do czerwca 2015r. należałem do Stowarzyszenia Bioenergoterapeutów „Mazowsze”, gdzie przez 2 lata pełniłem funkcję wiceprezesa. Jestem współzałożycielem oraz wieloletnim dyrektorem Polskiego Cechu Psychotronicznego. Na kursach organizowanych przez Cech wykładam przedmiot „Uzdrawianie duchowe”.

Wiosną 2014 roku wraz z moją żoną – Anną Grabowską założyliśmy Łódzką Akademię Naturoterapii „ŁAN”.

W swojej praktyce zawsze staram się docierać do takich sfer człowieka, w których można odnaleźć przyczynę powstania zaburzenia energetycznego, ostatecznie objawiającego się chorobą na poziomie fizycznym. U osób przychodzących do mnie, w trakcie seansu bioenergoterapeutycznego postrzegam zdarzenia, które miały miejsce w życiu danej osoby i wywołały u niej silne przeżycia emocjonalne. Takie zdarzenia są jedyną lub jedną z kilku przyczyn wywołujących chorobę. Często są to przeżycia mające miejsce w bardzo wczesnym dzieciństwie, których wystąpienie potwierdzają rodzice uzdrawianych osób.

Ponieważ każdy w przeciągu swojego życia kontaktuje się wieloma osobami, także i te kontakty nie pozostają bez wpływu na jego stan emocjonalny. Zdarza się, że nasi współpracownicy, znajomi, bądź osoby, z którymi mamy przelotny kontakt często w sposób nieświadomy wywierają wpływ na nasze zdrowie. Oczywiście należy zaznaczyć, że te relacje odbywają się w większości przypadków na wyższych poziomach energetycznych. Tzn., jako przekaz-wymiana lub atak w postaci energii, który osoby przychodzące do mnie odczuwają, jako chorobę. Moim zadaniem jest całkowite usunięcie, zablokowanie lub zamiana tych energii. Inaczej mówiąc naprawa relacji miedzy ludźmi na poziomach energetycznych.

Ponieważ w swojej pracy zawsze staram się odnaleźć przyczynę, a nie skutek, obserwuję strukturę energetyczną osoby uzdrawianej oraz zagłębiam się w kolejne warstwy ośrodka energii, aż do momentu, w którym ujrzę problem wywołujący chorobę. Przyczyn jest wiele: uporczywe, negatywne myśli; własne, silne przeżycia; emocje; świadome bądź nieświadome myśli osób trzecich; emocje zmarłych o silnej osobowości. Bardzo często przyczynia się do tego bliższa bądź dalsza rodzina, a także znajomi z pracy. Także błędy, jakie popełniliśmy w ciągu życia lub czyny niezgodne z naszym sumieniem wywołują tzw. zablokowania w przepływie energii. Wszystkie opisane wyżej (w bardzo skróconej formie) przyczyny powstawania chorób są częścią „wyższego planu”, jaki nazywamy rozwojem duchowym człowieka. Dlatego podczas swojej pracy staram się działać kompleksowo, często rozpoczynając od pomocy członkom rodziny, naprawy relacji między znajomymi, bądź usunięcia oddziaływania silnych emocji osób zmarłych. Zawsze staram się uświadomić przyczyny zaburzeń oraz nadać właściwy kierunek rozwoju. Informacje potrzebne do usunięcia choroby przekazuje w sposób werbalny oraz w formie energii.

Wszystkie działania odbywają się na poziomach energetycznych. W niektórych przypadkach uświadomienie problemu, zepchniętego głęboko do podświadomości, powoduje usuwanie blokad w przepływie energii.

Oto kilka przykładów z ostatniego okresi działalności, które dadzą obraz mojej pracy:

– Małgorzata Ź. – kobieta w wieku 40 lat. Przeżywała silne stany depresyjne, lękowe, cierpiała na bezsenność. Podczas pierwszego zabiegu okazało się, że w wieku 2 lat była bardzo chora – bliska śmierci. Informację tą potwierdziła jej mama. Po dwóch zabiegach nastąpiło całkowite uzdrowienie.

– Elżbieta Ch. – kobieta w wieku 56 lat, u której po badaniu USG stwierdzono obecność dwóch guzów na tarczycy. Po pierwszym zabiegu, ponowne badanie USG wykazało całkowity zanik w/w guzów.

– Łukasz W. (16 lat). Dostał bardzo wysokiej gorączki, a następnie stracił władzę nad własnym ciałem, dodatkowo miał silne drgawki i przykurcze. Lekarze byli bezradni, taki stan doprowadził do niemal całkowitego wycieńczenia organizmu. Po kilku zabiegach podczas, których udzieliłem pomocy również jego rodzicom, stan zdrowia wrócił do normy. Dodatkowo usunięta została choroba kręgosłupa, na którą cierpiał od dzieciństwa i zgodnie z opinią lekarzy była nieuleczalna.

Robert Grabowski